Cykl jest parodią kultowych książek o Muminkach. Jakkolwiek nie wszyscy Muminki czytali, kochali i rozumieli (a szkoda, jeśli nie) i pewnie nie wszyscy zgodzą się z tym kultem, to ja stanowczo twierdzę, że Tove Jansson napisała jedne z najważniejszych książek dla dzieci w historii ludzkiej cywilizacji. Klimat, fantazja, humor i przenikliwe obserwacje z życia, a przy tym cenne refleksje - oto, czym są Muminki. Kto nie czytał - stracił.
I to podwójnie, bowiem pastisz doktora Setha będzie o wiele jaśniejszy i zabawniejszy dla tych, którzy świat Muminków znają.
Na przykład dla mnie. Czytam wszystkie części od 7 roku życia. Trzy lata wcześniej zjadłem sporą część okładki Zimy Muminków, co było może z jednej strony aktem wandalskim, lecz z drugiej początkiem długiej - ba, nieskończonej fascynacji Muminkami. Albowiem wciąż do nich wracam. Ostatni raz w zeszłym roku.
Zapraszam do Doliny... to jest: do Rozpadliny Muminków.
Nadesłał: dr Set
hW Rozpadlinie Muminków
Śmierć Mimbli
To był bardzo, bardzo przyjemny poranek. Mamusia Muminka piekła pyszne ciasteczka, Tatuś Muminka kleił model latarni morskiej, Mala Mi spała przykryta liściem łopianu, a Filifionka, która w końcu pokochała katastrofy, popijała herbatkę z niezaproszoną wcale Gapsą. Panna Migotka, Migotek, Muminek i Ryjek grali w grę "Kiedy spadnie kometa", natomiast Włóczykij krytycznie przyglądał się swoim nowym spodniom, które nie wyglądały dla niego zbyt staro. Piżmowiec chował się w ciemnym kącie i próbował czytać książkę "O beznadziejności życia kręgowców".
Tymczasem Mimbla przechodziła przez rzekę z koszykiem nowej włóczki w łapce. Nagle z wielkim trzaskiem lód się załamał i Mimbla wpadła prosto w lodowatą, czarno lśniącą wodę. Nie było szansy, żeby się ratować, ponieważ biedna Mimbla nie potrafiła pływać. Paszczak, który był dość niedaleko od miejsca katastrofy, czym prędzej rzucił swój słoik z okazami owadów, któremu przyglądał się od godziny. Z krzykiem, rwąc resztki włosów z głowy, pobiegł tam tak szybko, że jego suknia furkotała na wszystkie strony.
Nie zdążył. Tylko czarna woda błyszczała w dole, a obok leżał koszyk z rozsypaną włóczką. Zrozpaczony Paszczak czym prędzej pobiegł do Rozpadliny Muminków.
W domu nadal panowała idylliczna atmosfera. Na to wpadł Paszczak wraz ze śnieżycą. Bez swojego słoja, co było dotychczas rzeczą wręcz niespotykaną. Rzucił się na ziemię, zakrywając głowę suknią.
- Ależ kochany Paszczaku! Co się stało? - spytała Mamusia Muminka.
- Bibbla... Bibbla utodęła w rzece! - wyjąkał strasznie zakatarzony Paszczak. - Bój słój się rozbił i wszystkie botyle wyfrudęły!
Wszyscy siedzący w salonie zamarli ze zgrozy. Tatuś Muminka razem z Paszczakiem poszli na miejsce śmierci biednej Mimbli, po czym wrócili ze zwieszonymi łapkami.
To był bardzo smutny poranek w Rozpadlinie Muminków. Mama Muminka płakała i po raz pierwszy w życiu zapomniała, gdzie położyła torebkę, w której na wszelki wypadek zawsze trzymała chusteczki do nosa. Tatuś Muminka poszedł ciężkim krokiem do drewutni, ale nikt nie słyszał tym razem ani piłowania, ani stukania młotkiem. Panna Migotka, Muminek, Migotek wraz z Topikiem i Topcią siedzieli milcząc w salonie, w ich oczach błyszczały łzy.
Tylko Bufka szlochała rozdzierająco, co zresztą i tak robiła stale, wiec nikt nie zwracał na nią uwagi.
Filifionka upuściła szklankę z herbatką, na co Gapsa zmieniła pyszczek w irytujący ryjek, pełen złości, ze ktoś śmie jej przeszkadzać w porannej herbatce (na którą zresztą wcale nie była zaproszona). Mala Mi wyszła spod liścia łopianu i szukała potwierdzenia w oczach wszystkich, że to nieprawda, ale ich oczy były pełne okropnego smutku. Włóczykij wolnym ruchem zdjął kapelusz, milcząc.
- Wiedziałem, że tak się skończy to wieczne łażenie po lodzie - burknął niesympatycznym głosem Piżmowiec.
I właśnie wtedy znienacka otworzyły się drzwi i do środka wpadła tanecznym krokiem Mimbla, z koszykiem nowej włóczki w ręce.
Wszyscy w salonie osłupieli.
- Halo halo - radośnie zaśpiewała Mimbla, klaszcząc w ręce. -To ja, wasza kochana Mimbla!
W tym momencie zapanował chaos. Wszyscy rzucili się na Mimblę, przytulając się, obcałowując ją wszędzie, gdzie się dało.
- Ale co to było??? - spytał w końcu Tatuś Muminka, otrząsnąwszy się w końcu z szoku.
- Ah, podstawiłam mechaniczną kukłę, żeby się dowiedzieć, czy naprawdę mnie lubicie. Gdyby w tym momencie odbywał się bal, to już wiedziałabym, że jednak nie. Ale skoro mnie tak kochacie, to teraz zróbmy ogromny bal! Na cala Rozpadlinę Muminków!
Mala Mi zerwała się nagle na równe nogi z wściekłą miną:
- Jak mogłaś to zrobić! Zepsułaś nam taką miłą zabawę! Wszyscy by płakali i chowali się w kątach, a teraz pewnie będzie bal i głupie ciasteczka!
Mimbla wyglądała na nieco skonfundowana.
- Ależ kochanie, nie myślisz tego naprawdę, prawda? Masz tu kłębek wełny do pogryzienia i podarcia - powiedziała Mama Muminka.
To udobruchało nieco Małą Mi, i atmosfera w Domu Muminków wyraźnie się poprawiła. Zaraz też przystrojono dom girlandami, upieczono ciasteczka i ogłoszono bal.
Życie w Domu Muminków wróciło do normy dopiero po kilku dniach.
Swoją drogą Muminki wyjątkowo nadają się do parodiowania i makabresek, bo ich świat roi się od postaci cokolwiek schizofrenicznych.
OdpowiedzUsuńnigdy nie czytalam i nie oglądałam Muminków (Autor nie bij:D ), czego po przeczytaniu tego opowiadania bardzo żałuje:P hi hi hi
OdpowiedzUsuńMarsz do biblioteki, bo chupacabrami poszczuję!
OdpowiedzUsuńWstyd... aby Muminków nie czytać.... :))))
OdpowiedzUsuńhłosta,dyby, ciemny karcel to za mało :D
Dr Seth ...wielki jesteś ...:P
Nie mogę się Autorze dziś zalogować... ;(
Black Ghost
c.... mi zżarło ;( w tym wymyślaniu kary, to za karę ;-))) .... ale wstyd!! Black Ghost
OdpowiedzUsuńWstyd...aby C zabrakło....:))))
OdpowiedzUsuńChłosta,dyby,ciemny karcel to za mało:D
hihihi pozdrawiam Black Ghost!!!!
Ja również pozdrawiam Dr Marcelka :D .... to co dziś w dyby czy na rozżarzone węgle idziemy > razem.....poopowiadam Tobie Muminki;)
OdpowiedzUsuńhihihihi...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMojej matki cialo...z sufitu spadlo nagle...bez glowy rekiananogi...strzykawki z iglami...powbijane wszedzie...w oczyuszywargi....piers obcieta...zwisa...rozciagnieta...okropnosci...duchy...w nocy...wyja...
OdpowiedzUsuńBardzo mnie cieszy, że Zjawa Wyjcowa tak doskonale się tu z nami czuje i jest wyraźnie szczęśliwa.
OdpowiedzUsuńSzczęściem od niej bije na kilometr!!!
OdpowiedzUsuńBlack Ghost, to jestesmy umowieni na wegle, przy opowieściach Muminkowych!!! w końcu będę w temacie!:D
Jak zwykle skladam poklony bijac z calej sily glowa o podloge, za wszelakie wyrazy uznania. Na wyrazy nieuznania jest specjalnie sprowadzony z pobliskiego opuszczonego szpitala kaftan bezpieczenstwa. Zdradze, ze w drugiej czesci cyklu odbedzie sie istna hekatomba. Opowiadanie zostanie zamieszczone wg obietnicy dnia...
OdpowiedzUsuń...któregoś z tegorocznych. O stan głowy doktora sethowego bijącej o posadzkę obawiać się nie należy - zabezpiecza ją znany z konkwisty hełm typu hiszpańskiego.
OdpowiedzUsuńMy name is Kilongo and i dont understand this post.his is a stuped.
OdpowiedzUsuńKilongo
Not really proper English, but You can work on it. Good luck, bro. :)
OdpowiedzUsuńPanie Semik oświadcza Pan,że jest wegetarianinem a nie wygląda Pan na takowego.Pewnie potajemnie obżera się Pan krwistymi stekami i zajada po kątach wysoko kaloryczne hamburgery.
OdpowiedzUsuńProsiak.
Panie Prosiaku, czy Pańskim wieprzowym zdaniem wiarygodny wizerunek wegetarianina sprowadza się do wapiennej, wklęsłej twarzy i czterdziestokilogramowego cielca, przerzucanego podmuchami wiatru między krawężnikami?...
OdpowiedzUsuńNo dobrze, wpadłem; zdemaskował Pan Największy Sekret Lwów, trzymany - jak się nam w malignie wydawało - w ołowianym kufrze na poddaszu. Tym samym zepsuł Pan niespodziankę, którą planowałem na pierwszą konferencję prasową lub wieczór autorski, kiedy to już będę CELEBRYTĄ... Otóż przy stole mieli mi towarzyszyć bibliotekarze, księgarze i ochroniarze, ale także - uwaga - członkowie Ligi Ekspansji Wegetariańskiej, albowiem każdy moment jest dobry, by idee oszczędzania zwierząt szerzyć. I właśnie w chwili, gdy członek Ligi zabrałby głos - w ogólnej ciszy - wyjąłbym z torby potężne pęto kiełbasy Toruńskiej i zatopiłbym w nim zęby z donośnym, wstrząsającym obecnymi chrupotem...
No, ale Pan pogrzebał ten plan, Prosiaku.
Szanowny Anonimowy!
OdpowiedzUsuńJako dr med specj psychiatra mam sporo znajomych wsrod innych lekarzy roznych specjalnosci. Postanowilem sprawdzic Panska hipoteze i coz sie okazalo?
Szacowny Autor, niby to wegerianin, poddawal sie niedawno LIPOSUKCJI oraz ZASZYWANIU ZOLADKA. Co wybitnie swiadczy o potwornym wprost obzarstwie, i to bynajmniej nie marchwia czy pigwa.
Skladam wyrazy szacunku za przenikliwosc!
Doktorze - czarne porzeczki i rabarbar.
OdpowiedzUsuńAutorze- czyz nie wiadomo Panu, ze czarne porzeczki tudziez rabarbar rozdymaja sie w zoladku niczym Zeppeliny? Teraz rozumien Panskie lekarskie zabiegi.
OdpowiedzUsuńZ uszanowaniem
Dr Seth
Szanowny Panie Prosiaku! W tym kraju, zanim wniesie sie niesluszne oskarzenie, byloby lepiej najpierw zweryfikowac fakty! Ale mysle, ze spora dawka Klozapolu i 3- miesieczny pobyt w pasach by temu zaradzil.
Zapraszam do mojego Szpitala!
Muminki cóż za wspaniały świat. Wzruszyłam się. :-)
OdpowiedzUsuńRe-Eunice
Zważywszy, że u doktora Setha happy-end uchodzi za fanaberyjny amerykanizm...
OdpowiedzUsuńDrogi autorze osobiscie zaproszę Pana na grilla suto zastawionego kiełbasą,kaszanką,karkówką,przegryzają to i owo ogórkiem i pajdą chleba z masłem czosnkowym.
OdpowiedzUsuńProsiak!
Ach! Teraz ja sie rozmarzylem...a mnie zaprosic to juz trudo bylo...jestem rozzalony po prostu. Jest Pan nie tylko Prosiakiem.
OdpowiedzUsuńPan jest prosieta.
Karkówki nigdy nie lubiłem. Pałeczki z kurczaka niech je zastąpią. Przyjdę, oczywiście, o ile po uczcie obieca Pan mecz curlingu, Panie Prosiaku.
OdpowiedzUsuńA przynajmniej Twister, wie Pan, te wygibasy na planszy.
http://kino.wrzuta.pl/film/4qFEw7hSRs0/zwiastun_geneza_planety_malp_czyli_rise_of_the_planet_of_the_apes_2
OdpowiedzUsuńTo sie Pan kiszunki najydz!!!
OdpowiedzUsuńchłep.