Mam już strój. Być może sprawiła to lektura Hallodeath, ale jakoś natchnęło mnie na kostium Śmierci. Ciekawe, czy zapewni mi bezpieczeństwo, gdyby przyszło mijać się na ulicy z tą prawdziwą...Może lepiej się jednak nie mijać.
Halloween jak każde święto ma swój specyficzny jadłospis... A przynajmniej mógłby mieć.
Pierwsze, co przychodzi na myśl, to słodycze, bo święto jest mocno nakierowane ku dzieciom,a poza tym wychodzą w pole zwarte ich oddziały (ze względu na przebrania należałoby rzec: watahy tudzież hordy) w celu gromadzenia tych słodyczy.
Nie wszyscy jednak garną się do cukru. Słusznie zresztą, bo degeneruje ten drań oczy, nerwy, ścięgna i w ogóle postarza organizm, i każe mu wierzyć, że przeszedł wyprawy krzyżowe i powstania śląskie... No wiedzie nas do ruiny z uśmiechem na lukrowanych ustach. Bez cukru energii jest nawet więcej - sprawdziłem.
Co zatem?
Owszem, można zjeść sznycel z wilkołaka albo - to by nawet pasowało - potrawy bardzo krwiste (co nie znaczy: ruszające członkami), można sięgnąć po menu Hannibala Lectera...
Ja jednak polecam zupę dyniową. Zupę - naprawdę - wyborną.
I tym bardziej będącą rarytasem, że i sezon dyniowy jest krótki, i smak zupy w klimacie Halloween bogatszy.
Zupę tę polecam tym gorliwiej, że przypadnie - absolutnie! - do smaku nie tylko ludziom skłonnym do zabawy w Halloween, ale też tym wszystkim, którzy Halloween ignorują i całą energię poświęcają wspominaniem bliskich, zgodnie z tradycją Święta Zmarłych.
Oto przepis:
1 dynia,
2 marchewki,
ziemniak,
słodki ziemniak (lub batat)
kardamon (2 łyżki)
imbir,
kolendra,
sól,
pieprz
słodka śmietana lub mleko kokosowe
bagietka!!
Dynię i resztę warzyw obrać ze skórki, pokroić w kostkę, obsmażyć na patelni. Przerzucić do garnka, dodać przyprawy, zalać wodą i gotować. Gdy warzywa zmiękną, zmiksować i dodać śmietanę lub mleko kokosowe. Podawać z bagietką.
Jest to doprawdy smaczna zupa; raptem pół godziny temu zjadłem kolejną jej czarkę. Ten smak docenia się o tyle, że kolejna szansa na ów rarytas dopiero za rok. Podobnie jest z zupą grzybową (specjalnej receptury), którą jem na Wigilię. Smak magiczny - nie tylko ze względu na recepturę, ale też właśnie dlatego, że mogę ją zjeść tylko raz w roku. A raczej: chcę ją zjeść tylko raz w roku.
Bo przy tej zupie odczuwam czar Wigilii i całych tych unikalnych świąt.
W Irlandii przyjęto za zwyczaj konsumować podczas Halloween... fistaszki. Jest to całkiem rozbrajające, jeśli zważyć, że w Polsce fistaszki żadnej szczególnej renomy (świątecznej) nie mają, natomiast w Irlandii, poza dniem Halloween, praktycznie się ich nie jada...
W Polsce o halloweenowym zaangażowaniu mas trudno mówić, nie mniej coraz częściej organizuje się Halloween-party, a i domy stosownie dekoruje. A skoro tak - niech nikt nie będzie zdziwiony, gdy patrol przebranych za monstra berbeci zapuka do drzwi i zażąda słodyczy. Należy wtedy okazać serdeczność i dystans do życia (acz zwłaszcza do śmierci!) - częstując berbecie cukrem lub gwineami, nie należy zaś zachowywać się jak Ebenezer Scrooge, co dzieci przeganiał i datków skąpił.
Ja mam zamiar przygotować pewną pulę dla takich patroli. Czy też: watah. Dopiero, gdy pula się wyczerpie, przystąpię do odstraszania kolejnych. Wszak maskę Śmierci mam.
Na pewno pójdę z synem na wielką wyprawę po sacharynowe łupy, sam stając się członkiem hordy. Nie omieszkam też zjeść kolejnej czarki zupy z dyni, no i obejrzeć z dwóch horrorów.
Z ciekawością zerknąłem już w program TV. Telewizja jest instytucją komercyjną, wydawałoby się zatem, że oczekiwania halloweenowo nastawionych widzów - takich jak ja - zostaną spełnione.
I rzeczywiście zostaną.
Na Dwójce na przykład mamy Wojnę fasolową.
Zaś na TV4 komedię włoską. Z kolei TVN 7będzie nas straszył filmem obyczajowym o łyżwiarzach. O TVN nie-7 nawet nie ma co wspominać, jest tam wszystko i nic.
Za to w Kinie Polska Kingsajz.
A mówiąc nieco poważniej - nie jest tak źle. Owszem, kilka horrorów jest, przy czym nic w ofercie nie przebije lubianej przeze mnie stacji TCM, która zaprasza na 3 aż horrory i 1 thriller. Śmiało mogę rzec, że najlepsze jest w tej ofercie (i całej zresztą telewizyjnej tego dnia) słynne Lśnienie, fenomenalny horror z fenomenalnym Jackiem Nicholsonem. Z pewnością jeden z kilku najlepszych filmów grozy, jakie kiedykolwiek widziałem.
Mniejsza jednak z tym. Ja namawiam na zupę z dyni. Jest cudna!
Na koniec tego nocnego postu, który wymusiły na mnie aromaty dyniowe, załączam link do zaprzyjaźnionego portalu Ballyhaunis - warto przeczytać zamieszczone tam dwie śmieszne historie. Uprzedzić muszę, że historie są niebezpiecznie zabawne i nie należy odczytywać ich sobie w kondukcie pogrzebowym.
http://ballyhaunis.bnx.pl/forum/viewthread.php?forum_id=32&thread_id=134 (dział z życia wzięte).
I to tyle. Myślę, że chyba pójdę jeszcze sobie zupy dolać. 2.00 w nocy... To jest całkiem dobra pora na zupę z dyni.
Salut Autorze! - szczególnie za przepis na dyniówę. Muszę tego wypróbować, bom jeszcze tego nie jadł, ale same składniki... - toż to sam cymes! Pozdrawiam i życzę miłych halloweenek! :)))
OdpowiedzUsuńTeż tego życzę! A zupa cymes, zaprawdę cymes... ;)
OdpowiedzUsuńPostaram się ją zrobić, ale już po Wszystkich Świętych, jak uda mi się kupić dynię. Mam nadzieję, że jeszcze będą.
OdpowiedzUsuńSłużyłbym Ci moją po święcie, ale chyba nie warto: wypatroszona i zęby jakieś diabelskie szczerzy.
OdpowiedzUsuńTa na obrazku jest podobna do mordki Predatora - BTW, w przyszłym tygodniu będzie w TV "Obcy vs Predator 2". Już grzeję DVD-recorder. :)))
OdpowiedzUsuńTak, niewątpliwe dzieło fana "Predatora". A propos tego filmu - też jestem fanem, co więcej - istny fenomen - jest to jedyny film (mi znany) z lat 80., którego efekty specjalne po 20 latach NIE ZESTARZAŁY SIĘ w ogóle. Fenomen...
OdpowiedzUsuńA "Obcy vs. Predator" mam, obie części. ;)
Najgorszy jest "Predator 2" - obrzydliwa jatka bez ładu i składu. Najlepszy oczywiście jest ten pierwszy film ze Schwarzeneggerem. Ciekawy jestem tego drugiego. NB, z lat 80. podoba mi się także "Gatunek". Ten pierwszy.
OdpowiedzUsuńOwszem, z reguły kontynuacje zawodzą, spójrzmy choć na "Żołnierzy kosmosu". Ale nie zawsze - bardzo sobie cenię "Obcego" I-III, czwórka już mnie drażniła tym i owym.
OdpowiedzUsuńAle "Predator" rewelacja, oprócz efektów i Arniego w pięknej formie - niesamowity klimat: kamera i muzyka po prostu wpychająca w fotel. Bywają filmy, gdzie wszystko idealnie składa się do kupy.
No ładnie i tak sam autor te zupkę dyniowa pochłoną ..no no no ...:)
OdpowiedzUsuńA obrazek cacuszko ;D
Nie sam, ale głównie sam. ;)
OdpowiedzUsuńObrazek cacuszko, ale widziałem równie fajny - dynię a la Gwiazda Śmierci. ;)