Incydent Spartański
Ponieważ pogoda okazała się być s
Lokal Złota Rybka jest - oczywiście - kultowy. A nawet flagowy, urzędowy i obowiązkowy. Od roku - oczywiście - 2008. Pizz (pizzew? pizzeń? pics?) zjedliśmy jeszcze więcej niż gofrów, bo tradycje się szanuje. Osobiście skonsumowałem w ciągu tego morskiego tygodnia więcej pizz (pizzew? pizzeń? pics?), niż przez cały miniony rok. Jakieś osiem razy więcej.
Bo myślę, że jedną pizzę w ciągu minionego roku jednak zjadłem.
Wieczory - zazwyczaj - były kult
Podobnie jak drugą regułę. Że deszcz zaczyna padać, gdy Damian Birrane otwiera usta i przemawia. A ponieważ reguła ta całkiem rzetelnie się sprawdzała, życzliwie i ochoczo obwinialiśmy naszego celtyckiego kamrata o deszczowy opad nawet, gdy nie było go z nami:
- Oho, pada, pewnie Damian z kimś rozmawia.
Lekki kwas pruski uaktywnił tylko jeden z towarzyszy wczasowych (być może podchmielony), zarzucając Mistrzowi Lee marne wykonanie ciosu jednocalowego...
Wobec takiej prowokacji skłonny byłem sam ów one-inch-punch zademonstrować, nikt jednak torsu nie podsunął, a i kwas pruski się ulotnił.
A jednak doszło i do poważne
- Jesteśmy Spartanami, synu.
Wieczorem tego samego dnia, gdy drużyna słowiańsko-celtycka rozłożyła swój arsenał piwny, i ja wyciągnąłem na stół upodobane swe piwo. Zresztą - od roku 2008-go, tak jest. Znacie mój stosunek do tradycji...
Nagle Strony Operator zerwał się, chwycił moją puszkę i kąśliwie a druzgocąco oświadczył:
-Proszę, dziś rano Leon (to o mnie) mówił coś o Spartanach. Proszę, jakie piwo piją Spartanie: aniołki, kwiatki... Jesteśmy Spartanami, tak?
A ja lubię piwo Redd's i nie zamierzam go porzucić, choćby znów pułki perskie miały przez Termopile przejść. Przyznaję jednak, że nowy fason puszki trochę mnie zaskoczył. W poprzednim sezonie ozdobę stanowiły jakoweś motywy azteckie, nie zaś motyle i elfy roztańczone...
Do końca wakacji z kamienną miną nazywałem moje piwo Spartańskim, co przysparzało ciekawych reakcji.
- Spartańskie? - zdziwiła się barmanka w jednym z lokali, gdzie złożyłem zamówienie. - Nie słyszałam o takim. Gdyby było takie piwo, na pewno bym je znała.
- Spartańskie? - sprzedawczyni w innym miejscu zerknęła na mnie z nikłym uśmiechem, podając mi Redd'sa. - Chyba po bitwie...
Redd's... Dobre piwo. Spartańskie.
Śniadania są przyjemnym posiłkiem, szczególnie o wakacyjnym, nadmorskim poranku, gdy organizm wstaje rześki, zregenerowany i zjodynowany. Czy jednak wszyscy wstawali aby tak przekonująco zregenerowani? A może przekroczyli dawkę jodu? Wystarczy rzucić okiem na zdjęcie, by przekonać się, że Człowiek z Papierosem vel Mad Obijany Max wciąż jeszcze śpi (lub zapadł w komę głodową), zaś doktor Marcel dosiada krzesła niczym australopitek, co się obsługi mebli uczy.
Pogoda nie sprzyjała sprzedawcom olejków i aerozoli przeciwoparzeniowych i przeciwmoskitowych - sprzyjała z kolei wycieczkom. Tu widoczna zbiórka na pierwszą wyprawę na Gdańsk. Wyprawa zakończyła się całkowitą klęską i pół-odwrotem, o czym jednak już w kolejnej części raportu, w parcie ford.
*three - czyt.: three.
To się nazywa wypoczynek: gofry, lody, tort bezowy, pizza, piwo. Ładna pogoda nie jest wtedy potrzebna. ładne dziewczyny też.
OdpowiedzUsuńA gdzie zdjęcie Lwa w morzu?
Re-Eunice
Spartańskie piwo - podkreślę. Inne piwa mi nie smakują.
OdpowiedzUsuńZdjęcie Lwa w morzu? Będzie coś tam w którymś z kolejnych raportów. ;-)
W punktacji zauważam aż dwie "histerie". I to nie dziwi: gofry, lody, tort bezowy, pizza, piwo... - każdy by tak chciał, a nie każdy może.
OdpowiedzUsuńGłowy do góry! Za rok Bałtyk będzie wciąż tam, gdzie jest dziś.
No, chyba że Majowie mieli rację...
Ha...ha ..ha a jak tam z procentami...:D
OdpowiedzUsuńProcentami czego, konkretnie? Mieliśmy na przykład 100% cukru i 23% słońca dziennie. ;)
OdpowiedzUsuń....moja kobieta pije mocniejsze piwo:)
OdpowiedzUsuńPrzypuszczam. :)
OdpowiedzUsuńLECH piwo królów!!!!!proponuje do śniadania, obiadu, kolacji!!!!iiiiiiii...... pięć na sen, do tego 20 papierosów i dyskoteka gra!!!!!:)
OdpowiedzUsuńDobra jest, wchodzę w to!
OdpowiedzUsuńI kilka burgerów na noc, okej?
burgery, montery, szpadery, dwa zabulgacze i wszystko skacze,.,.,.
OdpowiedzUsuńFajnie tekścisz! Przypominają mi się komiksy z Tytusem de Zoo. Baaardzo kultowe.
OdpowiedzUsuńI tu Autor przyznaje się - z dumą! - do posiadania Kolekcji Pełnej.