No cóż. Taka już jest moja linia groteski.
Nadesłał: dr Seth

MALKONTENCJA
(SPECJALNIE DLA ANONYMOUSA)
Malkontencja miała muchy w nosie już od samego porodu. Krytykowała dosłownie wszystko, najpierw donośnym płaczem, potem plując kaszką dla dzieci - a potem obgadywała bardzo brzydko wszystkie dzieci ze szkolnej klasy.
Pewnego dnia zatroskana jej wiecznym krytykanctwem matka kupiła jej pieska. Myślała, że z czasem, dzięki zabawom z pieskiem, Malkontencja zacznie zachowywać się wreszcie normalnie. Jednakowoż nic to nie pomogło... Malkontencja wiecznie narzekała, że pies jest wstrętny, obrzydliwy i w ogóle ohydny. Na przyjęciach organizowanych przez rodziców za wszelka cenę usiłowała zepsuć atmosferę, co zwykle jej się udawało. Goście rozchodzili się nadzwyczaj szybko. Tymczasem wiecznie obrzucany ironicznymi i chamskimi słowami pies wreszcie dorósł. I pewnego razu, kiedy Malkontencja smacznie spała - zepsuwszy najpierw rodzicom atmosferę w sypialni i mówiąc im, ze są obrzydliwi - pies przyszedł do jej pokoju. I jednym mocnym chapnięciem odgryzł jej nos.
Od tej pory Malkontencja przestała mieć fumy i muchy w nosie. Bo nie miała już przecież nosa.
W zasadzie zakończenie jest optymistyczne.
OdpowiedzUsuńA psik :))
OdpowiedzUsuńNoo, o ile ma się jeszcze czym kichnąć...
OdpowiedzUsuńCzuję się zaszczycony, iż szanowne gremium tak zwarło szeregi przeciwko mej skromnej osobie. Czekam na jakiś wymownie szkaradny pomnik w spiżu.
OdpowiedzUsuńAnonim
no ale juz podpis chociaz jest:D a pomnik to ty sobie wiesz gdzie zamieść!!!!
OdpowiedzUsuńAnonimowy, a może tak pomnik wycięty w Ciemnej Wodzie...? ;)
OdpowiedzUsuńWarto zwrócić uwagę, że te szeregi zwarły się niewymuszenie (albowiem hasła unifikacyjno-mobilizacyjne typu "Wróg u bram" czy "Na bagnety!" z ust Autora wszak nie padły)... Uświadomienie sobie tego faktu może zaowocować jakąś minimalną dawką pokory, a to wszak kręgosłupa nie łamie;-).
OdpowiedzUsuńSpiżu co prawda nam zbrakło, ale możemy Anonimowemu postawić pomnik gipsowy. O ile przypadkowy przechodzień nie potknie się o wystającą płytkę chodnikową i na nieszczęście go nie roztłucze, powinien zachować się dość długo.Aż do pierwszego deszczu.
OdpowiedzUsuń