Nadesłał: SethSłoń
Dziś rano oglądałem w amerykańskiej telewizji WESH-NBC 2 reportaż o groźnym wężu, który uciekł z zoo. Jednakowoż, zanim zdążył komuś zrobić krzywdę (chociaż może o czymś nie wiemy), został odnaleziony w jednym z domów na Florydzie.
Poszedłem więc do miejscowego zoo pooglądać węże. Zanim wszedłem do terrarium, mijałem najróżniejsze zwierzęta, powarkujące, pomrukujące, plujące tudzież małpio skrzeczące. Obejrzałem wszystkie węże, niektóre wstrętne, niektóre wręcz piękne i opuściłem terrarium.
W drodze powrotnej natknąłem się na zamkniętego na wybiegu słonia. Musiałem wyglądać zachęcająco, bowiem słoń podszedł prosto do kraty, za którą stałem i wystawił trąbę przez jedną z przerw. Jego oczy patrzyły na mnie intensywnie, wyraźnie dając mi coś do zrozumienia.
Pojąłem od razu, chwyciłem największy kamień, jaki udało mi się znaleźć i uderzając z całej siły, rozbiłem zamek od kraty.
Słoń musnął mnie delikatnie trąbą po głowie, po czym rozgłośnie i gniewnie trąbiąc, wybiegł ze swego więzienia. Nie miałem pojęcia, ze słonie potrafią tak szybko biec!
Słoń najpierw stratował budynek administracji. Z daleka widziałem lecące w powietrze cegły, urwane ręce i nogi oraz bezgłowe korpusy obsługi. Następnie słoń, którego nazwałem w myślach "Kapryskiem", ruszył w stronę Main Street. Na widok kroczącego dostojnie słonia, ludzie czym prędzej kupowali banany i inne owoce, próbując go poczęstować. Słoń owszem, brał łagodnie owoce do paszczy, po czym owijał mocno mocno delikwenta trąbą i rozrywał go na dwie części, niczym dziecko, które urywa lalce głowę.
Nadjechała policja stanowa, lecz radiowozy zostały rozdeptane, zanim zdążył paść pierwszy strzał. Wezwano więc wojsko. Straty w ludziach, strzelających do słonia, były ogromne, albowiem słonie maja przecież gruba skórę, nieprawdaż? Dopiero kiedy nadjechał czołg, wystrzeliwując pocisk przeciwpancerny, zdołał rozplasknąć słonia na drobne kawałeczki. Bardzo mi się zrobiło go żal. Liczyłem bowiem, że zdoła stratować całe miasto.
Niewątpliwie historia ta świadczy o tym, że biedne zwierzęta w zoo, umieszczone w zbyt małych klatkach (vide zoo we Wrocławiu), cierpią bardzo.
Okropnie mi żal tego słonika. Ale kto mógł przewidzieć, że przyjedzie czołg?
Następnym razem wypuszczę tygrysy.
Szczęśliwie dla obsługi zoo i zwiedzających owe obiekty grup familijnych, ataki o wojennym rozmachu ze strony zwierząt się - jeszcze - nie trafiają. A mogłyby, wszak bez względu na wygodę kanap wnoszonych w zoologiczne cele (bo jak to nazwać?) czy poziom żywności, stan niewoli pozostaje stanem niewoli.
OdpowiedzUsuńJeszcze gorszym rodzajem niewoli jest cyrk (pomijając bezzwierzęce, bo podobno już istnieją takowe), gdzie poza odpowiednio bardziej restrykcyjnym ograniczeniem przestrzeni życiowej zwierząt, zmusza się je do treningów wbrew ich naturze i godności.
Autor nigdy swego syna Lwa do cyrku nie zabrał i nie zabierze.
Ale Autor jest wspaniały. I fajny. I taki wrażliwy.
OdpowiedzUsuńAlleluja!!
OdpowiedzUsuńA ja w dzieciństwie nie cierpiałam cyrku, dotąd nie rozumiem, co ludzie w tym widzą.Zwierzaki w ZOO też powinny się mścić.
OdpowiedzUsuńLudzie co wy tu wypisujecie?!!..Jaki heroizm autora mało,że "zginęła"masa ludzi to jeszcze ten czołg..tragedia.Drogi autorze kolejnym razem jak będziesz w zoo to proponuje wypuszczenie wszystkich zwierząt i zabawę w arkę Noego.Nie gwarantuję jednak pokory ze strony drapieżników za twój heroizm.
OdpowiedzUsuńLudzie! Ludzie! co wy tu wypisujecie???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????:D
OdpowiedzUsuńLiterki tu wypisujemy.
OdpowiedzUsuń:)) Na Swaroga, no i wystraszyliśmy człowieka.
OdpowiedzUsuńJeszcze jedna ofiara nieopatrznie uczynionego kroku w głąb budynku z pruskiej cegły.
A biała posadzka powinna być ostrzeżeniem i zasugerować odwrót...
Chciałem też zaznaczyć tej osobie, co popadła w te krzyki emocjonalne, że Marcel jest naczelnym lekarzem u nas i że można mu ufać.
OdpowiedzUsuńOn tylko czeka na zgłoszenia.
Sam zgłosił się do siebie pierwszy i wyleczył.
Drogi "Anonimowy", bo inaczej zwać Cię nie mogę, i ubolewam nad Twoim tchórzostwem i brakiem choćby jakiegoś nicka xD.
OdpowiedzUsuńCóż my tu wypisujemy, o rany, święty Jacku z pierogami!!!
A otóż to nam się podoba. Jeśli nie potrafisz czytać opowiadań i gorszysz się nieco odmiennym poczuciem humoru,jako lekarz zalecam Szpital Psychiatryczny Dziekanka w Gnieznie. Tam nauczysz się z pewnością poczucia humoru:)
Z poważaniem- doktor Seth
Anonimowy się naraził. Na odcisk nadepnął. Nie podpisał się, nie podobało mu się. Grzechem podszyty jegomość. Tu się należy podpisać fikcyjnie i wyrazić pochlebną opinię. Nawet jeśli mizerne danie na talerzu. Taki regulamin.
OdpowiedzUsuńPodpis
Proszę nam tu regulaminów nie wprowadzać, to eksperymentalna klinika.
OdpowiedzUsuńDoktor Seth reaguje nerwowo, bo mu się pacjenci rozbiegli.
Dodajmy jeszcze, że Czarny Humor ma swoje - specyficzne i zuchwałe, niezaprzeczalnie - prawa. Jedno z nich to brak poszanowania do zgonu masowego w zoo.
OdpowiedzUsuńO zgrozo!
w rzeczy samej.... Marcel czeka na zgłoszenie potencjalnego-anonimowego pacjenta z komentarza zamieszczonego wyżej! Marcelowi ufać można! Marcel wyleczy, przytuli i na dziekane zaprowadzi!!!!
OdpowiedzUsuńJa proponuję wypuścić węże ...ssssssssssss one ssse poradzą sssssssss..... :)
OdpowiedzUsuńwet..niery..niarz Gama
Drogi mój Anonimowy (jak wczśniej pisałem, inaczej zwać Cię nie mogę). A jak Ci się NIE PODOBA to, co piszemy na tej stronce, to nie właź więcej między wrony...
OdpowiedzUsuńA tak w ogóle...zalecam amputację.
Z (nie)poważaniem
Dr Seth
P.S. Socjopatyczne ONO wygrało dla mnie bezkonkurencyjnie. Toż to istny absurd absurdem i kłonico tudzież glebogryzarko goniony...:)))
Niech bardzo odważny Dr Seth się tak nie napina, bo od tego rosną na twarzy wągry. Samouwielbienie aż ścieka z każdego jego zdania. Niech dr Marcel dokona amputacji przerostu ego wyżej wspomnianego, bo inaczej białko się zetnie od nadmiaru ciśnienia. I będzie klops.
OdpowiedzUsuńTo będzie trudne, bo doktor Seth nas wszystkich trochę przeraża. Lubi usypiać chloroformem, który podaje z życzliwym uśmiechem jako napar inhalacyjny z rumianku. Uśpione ofiary wciąga do piwnicy, gdzie rozciąga je kołem i wpuszcza ciekły azot oraz hel do krtani. Więc trudno tak podejść z krytyką.
OdpowiedzUsuńMożna za to krytykować mnie. Ja nie będę groźny w odpowiedzi - zazwyczaj i tak leżę w pawlaczu spętany łańcuchem.
Nie ufają mi. Ani doktor Seth, ani doktor Marcel.
Dziwne.
DR.MARCEL nie bedzie amputował nic, nikomu i nigdzie!!!tym bardziej, ze zdziebko boje sie tej piwnicy, azotu i helu w krtani...wrrr!!!
OdpowiedzUsuńSzanowny Anonimowy (jak już pisałem, inaczej zwać Cię nie mogę). W samouwielbienie, samozachwyt i wielkie Och! Ach! zapadam za każdym razem, kiedy skrycie, podstępnie i przebiegle udaje mi się zamordować któregoś upierdliwego bądź słodkopierdzącego pacjenta. Zawsze osobiście odwożę zwłoki do kostnicy, zabierając ze sobą menażkę z jajecznicą (z bułko) albowiem wystrój i nastrój kostnicowy działają na mnie wybitnie głodomornie.
OdpowiedzUsuńZ okropnym szacunkiem- Dr Seth.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPowyższy post został usunięty z powodu wulgarnego języka anatomopatologicznego. Ostrzegam, żeby tego nie robić, bo ukarzę tak jak osobę nade mną właśnie. Pobłażania nie będzie dla nikogo.
OdpowiedzUsuńDla samego siebie tym bardziej.
Winny niech się samobiczuje wędzidłem kotwiczką ozdobionym.